Czy targowiska mają szanse utrzymania się na obecnym rynku

Każdy z nas oprócz zakupów w sklepach, chodzi od czasu do czasu na plac targowy w swojej najbliższej okolicy, gdzie znajdzie wiele towarów i produktów, których nie kupi w sklepie. Świeże owoce, warzywa, najlepszy biały ser, wiejskie jajka, miód prosto z pasieki, a nawet, jak przed laty cielęcinę, domową kiełbasę, czy wiejską kurę na rosół. Takich rarytasów na próżno szukać na sklepowych półkach. Wielu, szczególnie starszym gospodyniom nie wytłumaczy się, że w super markecie też kupi ziemniaki, kiszona kapustę, małosolne ogórki. Owszem, ale to nie będą ziemniaki i marchewka od pana Józka, ogórki i kapusta od pani Zosi, a ser przywieziony prosto z gór przez panią Krysię. To racja, produkty na placach targowych zawsze będą droższe niż sklepowe, bo sprzedawane w mniejszych ilościach i przez drobnych dostawców, ale ich smaku i jakości żaden inny nie zastąpi. Za tydzień można ponownie przyjść na plac targowy i zagadać z panią Zosią, że ogórki były wspaniałe, a kapuśniak palce lizać. Targowiska nawiązują kontakt ze swoimi klientami. Po kilku razach, klient nie jest już anonimowy. Po kilkunastu kontaktach, obie strony – sprzedający i kupujący wiedzą już sporo o sobie nawzajem. Po kilku tygodniach, pani Krysia doskonale wie, jaki ser smakuje pani Kowalskiej, można go więc w ciemno odłożyć, bo pani Kowalska na pewno przyjdzie. Tysiące targowych klientów nie potrafi się odnaleźć w dużych sklepach, gdzie nikt im nie doradzi, nie zagada co słychać, nie zapyta jak zdrowie. Handel, niby wszędzie taki sam, a jednak jak różny…

Cześć! Jestem Kajetan Bednarski i prowadzenie bloga to moja pasja, umieszczam tutaj artykuły dotyczące wszelkiego rodzaju hobby. Zapraszam do częstego odwiedzania mojego bloga i zostawiania komentarzy pod wpisami !
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)